Stirlitz i Kathe spacerują po parku. Nagle padają strzały. Kathe pada, krew tryska.
Stirlitz, polegając na swym instynkcie, momentalnie zaczyna coś podejrzewać.
- Gdzie pan się tak dobrze nauczył prowadzić samochód, Stirlitz? - spytał Muller.
- Na kursach NKWD - odpowiedział Stirlitz.
Chyba nie powiedziałem nic tajnego - pomyślał.
Pierwszy raz Stirlitz zamyslił się, nie zamyślając się jednocześnie.
Zamyślenie nie wiedziało, co ze sobą począć.
Stirlitz był pijany. Siedział przy stole w radzieckim mundurze, w
spiczastej czapce "budionnówce" i w ciepłych walonkach. Na stole stała
butelka wódki, leżał kawał słoniny i kiszone ogórki. Stirlitz śpiewał
rosyjskie pieśni. Naprzeciwko, z opuszczoną głową, siedział Müller i w
zamyśleniu spoglądał na Stirlitza. Tego dnia Stirlitz był tak bliski
dekonspiracji, jak jeszcze nigdy przedtem...
Ktoś zapukał do drzwi.
- Bormann - pomyślał Stirlitz.
- Tak, to ja - pomyślał Bormann.
Stirlitz wszedł do kawiarni Elefant.
- To Stirlitz. Zaraz będzie zadyma - powiedział jeden z siedzących przy stole.
Stirlitz wypił kawę i wyszedł.
- Nie - odpowiedział drugi. - To nie on.
- Jak to nie!? To Stirlitz!!! - krzyknął trzeci.
Zaczęła się zadyma.
|