- Szefie nie moge dziś przyjść do pracy...
- Czemu?
- Mam jaskrę analną?
- A co to, jak się objawia?
- Po prostu, nie widzę żebym mógł swoją dupę dziś przytoczyć do pracy!
Szef krzyczy na pracownika:
- Spać to pan może u siebie w domu, a nie w firmie!
- Dzięki szefie, już się zbieram.
- Szefie, żona prosi pana do telefonu.
- Prosi? To pomylka.
Rozmawia dwóch szefów:
- A, sekretarkę zmieniłem.
- I co? Niezbyt bystra, tak?
- Nie, całkiem mądra.
- To może leniwa?
- Skąd! Bardzo pracowita!
- To może hmmm... ten... tego... nie chce....
- No coś pan! Dymam ją w pupala kilka razy dziennie!
- A może nie chce brać do...
- Jak to nie?! Ciągnie jak odkurzacz!
- No to o co chodzi?
- Aaa... kawę robi jakąś taką...
Urzędnik do swojego kolegi:
- Moje hobby to akwarystyka. Mogę godzinami siedzieć i
przyglądać się rybkom w moim akwarium.
- A Twojej żony to nie wkurza?
- A co Ją obchodzi, co Ja robię w biurze?
Pewnego dnia szef dużego biura zauważył nowego pracownika.
Kazał mu przyjść do swego pokoju.
- Jak się nazywasz?
- Jurek - odparł nowy.
Szef się skrzywił:
- Słuchaj, nie dociekam, gdzie wcześniej pracowałeś i w jakiej atmosferze, ale ja nie zwracam się
do nikogo w mojej firmie po imieniu. To rodzi poufałość i może zniszczyć mój autorytet. Zwracam się do
pracowników tylko po nazwisku, np. Kowalski, Malinowski. Jeśli wszystko jasne, to jakie jest twoje
nazwisko?
- Kochany - westchnął nowy. - Nazywam się Jerzy Kochany.
- Dobra, Jurek, omówmy następną sprawę.
Do właściciela klubu Go-Go przychodzi dziewczyna:
- Ja w sprawie ogłoszenia, chciałabym się zatrudnić.
- Tańczyłaś już?
- Trochę, w szkole.
- Pokaż cycki.
Dziewczyna bez zbędnych ceregieli podnosi bluzkę.
- Dobra, wejdź na podest i zatańcz przy rurce.
Po czterdziestu minutach wygibasów:
- Nie nadasz się, za mało, ten no, wyrazu.
- A ja jeszcze na komputerze umiem.
- Co tu ma komputer do rzeczy?
- Bo ja bym chciała w księgowości pracować...
Lecący balonem mężczyzna uświadomił sobie nagle, że się zgubił. Zmierzył
wysokość lotu i zobaczył w dole kobietę. Opuścił się jeszcze niżej i
krzyknął do niej:
- Przepraszam, czy może mi pani pomóc? Obiecałem przyjacielowi, że dolecę do
niego w ciągu godziny, ale sam już nie wiem gdzie jestem.
Kobieta odpowiedziała:
- Jest pan w balonie napełnionym gorącym powietrzem, unoszącym się około 10
metrów nad ziemią. Znajduje się pan między 40 a 41 stopniem północnej
szerokości geograficznej oraz między 56 a 60 stopniem długości zachodniej...
- Pani jest inżynierem? - rzekł mężczyzna z balonu.
- Tak - odpowiedziała kobieta - a skąd pan wie?
- No cóż - rzekł baloniarz - wszystko to co pani powiedziała jest z
merytorycznego i fachowego punktu widzenia prawdziwe, ale ja w dalszym ciągu
nie mam bladego pojęcia co zrobić z tymi wszystkimi informacjami, a fakty są
takie, że się zgubiłem. Szczerze mówiąc, w ogóle pani mi nie pomogła, a tak
zasadniczo, to nawet przez panią jestem jeszcze bardziej spóźniony.
- A pan jest na pewno dyrektorem departamentu! - odpowiedziała kobieta.
- Niesamowite. Faktycznie jestem dyrektorem departamentu - odpowiedział
mężczyzna - skąd pani wie?
- No cóż - nie wie pan, gdzie pan jest. Nie wie pan dokąd pan zmierza.
Osiągnął pan tę pozycję zużywając dużo powietrza, złożył pan obietnicę,
której nie jest pan w stanie dotrzymać. Oczekuje pan od ludzi, którzy
znajdują się niżej, że rozwiążą za pana pańskie problemy. Poza tym, fakty są
takie, że jest pan nadal dokładnie w tej samej sytuacji, w jaką Pan sam się
wprowadził, ale uważa pan, że to moja wina....
Kierownik do pracownika:
- Panie, pan wszystko robi powoli, powoli pan myśli, powoli pisze, powoli
mówi, powoli się porusza! Czy jest coś, co robi pan szybko?
- Tak, szybko się męczę...
|